5 lip 2010

126p

Owoc polskiej myśli technologicznej dotarł nawet do Perth. Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas peoemu - POM (powolny objazd miasta) na światłach zatrzymał się ten 126p. Kierownica po stronie w naszym mniemaniu niewłaściwej czyli po prawej, stan karoserii co najmniej wyśmienity - normalnie egzemplarz kolekcjonerski. ;)

South Perth

Plan przewidywał podjechanie na South Perth wieczorem, by się pobawić z ISO, otwarciem migawki itd. ale wolną chwilę miałem w dzień, więc póki co będą zdjęcia dzienne. W niedalekiej przyszłości będą i nocne.

Tymczasowy środek lokomocji zastępujący moje ukochane 'MITSUBAJSHI' ;P

Niestetyż nie udało mi się uwiecznić jak mewa podróżowała na zadzie tego pelikana.

Winter sky

Po zaganianych ostatnich tygodnia dotarło do mnie, że przecież jestem nad oceanem i na plaży nie byłem chyba z miesiąc jak nie dwa. Nie zastanawiając się długo wziąłem aparat i podjechałem na najbliższą plaże. Niektóre z owoców aparatowych manewrów poniżej. Nawiasem mówiąc jakoś nad polskim morzem chmury takiego wrażenia nie robią.

Krzyż Południa

A teraz będzie trochę astronomii, znajdźcie na załączonym obrazku Krzyż Południa, dla osób, które AU odwiedziły nie powinno to stanowić większego problemu. Gienia, Kamil, Wiciu?? Pamiętacie które to gwiazdy?? ;)

Backyard friend

Kangury kangurami, koale koalami, a ja mam kolegę na ogródku, którego życie codziennie obserwuję. Co wieczór skubaniec poprawia swoją 'pajęczynkę', żeby nie miała zbyt dużych dziur.

60 lecie Klubu Cracovii

Całkiem niedawno Polski Club Cracovia obchodził swoje 60 lecie istnienia. Jednym z zaproszonych gości był konsul generalny z Sydney. Jako, że impreza prawie masowa bo ponad 250 ludzi to Jurkowi potrzebna była każda para rąk. Impreza w iście polskim stylu tylko, jedna rzecz mnie zastanawia - dlaczego w polskim klubie za grajków robi włoska kapela?? Trochę to dla mnie niezrozumiałe, ale mnie o tym decydować. Stojąc i patrząc na ten cały klub z boku mogę powiedzieć, że wygląda to tak jak w polityce... byle na stanowisko prezesa, zastępcy, skarbnika itd. I siedzą stare dziadki, które wszystko wiedzą najlepiej i o żadnych nowych pomysłach nie chcą słyszeć. Czego wynikiem jest to, że młodych polaków tam nie zobaczysz. Każda impreza jest imprezą oldboyów i oldgirlsów.. A mogłoby być ciekawiej.

'Kukułeczka' dancing group ;P

4 lip 2010

What`s up...

Cisza jak makiem zasiał.. Wybaczcie, ale ciężki okres za mną - koniec pierwszego termu (czytaj sesja), trzy tygodnie wolnego od szkoły, praca itd. ale po kolei.

Szkoła
Jako takich egzaminów w postaci testu ABC nie zaznasz. Wszystko odbywa się na podstawie "case study" lub pisania raportów z przeprowadzonych lub planowanych działań. Generalnie wypadało po dwa raporty na przedmiot przygotować, kwestionariusz ankiety, prezentacje w Powerpoincie i kilka case study. Wyglądało to w sposób taki, że raporty kończyłem rzeźbić o 3 lub 4 nad ranem i do szkoły na 9AM. Cóż mogę powiedzieć - DO PRZO!! Jak się okazało warto było przysypiać przed kompem, bo wszystko poszło w pierwszych terminach :) Nadmienię, że takich osób było tylko 5 z całej grupy,(25 os) z czego trójka to my Polacy (Aga, Darek, ja).

Praca
W tym temacie to już się dużo pozmieniało, a i tak nadchodzą kolejne zmiany. Była budowlanka, ale z Jackiem nigdy nie wiadomo i raz jest raz nie ma. Więc szukałem czegoś pewnego, bo z kasą już było krucho. Po kilku tygodniach załamki, że nic się nie dzieje w tej dziedzinie nadejszly lepsze czasy.. W związku z tym, że wakacje się zaczęły to nawiązałem dwutygodniową współpracę z Jackiem i codziennie branża budowlana stała przedemną otworem. Następnie jedna z aplikacji została pozytywnie rozpatrzona, mianowicie Domino`s Pizza - Delivery Driver. Żeby tego było mało jeszcze okazjonalnie w ciągu tygodnia i w każdą niedzielę robię za Personal Driver ;) W ciągu ostatnich tygodni każdy dzień miałem wypełniony od ranka do wieczora, a nawet i do następnego ranka. Od 8AM do 5PM budowlanka (podwieszanie sufitów, malowanie, skuwanie kafli, reaktywacja krokwi dachowej, itd) od 6PM Domino`s Pizza i wozimy pizze do 8-9PM (przyjmowanie zamówień na początku były trochę problemowe, ale po bliższym zaznajomieniu się z menu pizzeri i programem już jest wporządku) Stawka może szałowa nie jest, ale dodatkowe profity w postaci tipów i pizzy z dobrymi rabatami lub darmowej (przy dłuższym shifcie) są zadowalające. Na koniec dnia po pizzeri, jeszcze VIPa trzeba przez kilka godzin powozić po mieście. Reasumując na sen wiele nie zostawało. Mimo wszystko warto było, bo z finansowej doliny (prawie, że pod kreską) powróciłem do płynności finansowej z okresu zaraz po przylocie do AU. Na koniec powiem, że jest coś konkretnego na horyzoncie, ale jak wypali to się pochwalę ;)